Eachine EB185


Eachine EB185 to całkiem ciekawa konstrukcja przede wszystkim ze względu na ramę. Mimo tego, że po wyjęciu z pudełka nie różni sie swoją formą zbyt wiele od innych reprezentantów ścigaczy to po kilku drobnych zabiegach możemy uzyskać bardzo zgrabną i o wiele odchudzoną konstrukcję. Wewnątrz ramy udało mi się także zmieścić odbiornik FrSky, ale musiałem wylutować z niego choćby wtyczki będące wyjściami kanałów. Dzięki temu stał się on mniejszy, więc zamontowanie go był łatwiejsze.

Wiele osób przeraża pewnie dolna płyta ramy na której zintegrowane jest absolutnie wszystko kontroler lotu, regulatory, nadajnik FPV i OSD. Nie będę ukrywał, że też od samego początku się zastanawiam ile to jeszcze wytrzyma. Na szczęście nie jest bardzo droga część zamienna a poza tym stwierdziłem, że kiedyś muszę się nauczyć przylutowywać upalone tranzystory 😉 W rzeczywistości ten dronik naprawdę dużo wytrzymuje (i odpukać) mimo tego że tłukę go niemiłosiernie  i obiłem go już niemal o wszystkie gałęzie w parku wszystko nadal działa bez zarzutu. Zespolony kontroler Naze32 z możliwością załadowania dRonin z funkcją Return to Home i auto tuningu. 

Sam pomysł ramy Chińczycy zapożyczyli z internetu. Podobne konstrukcje, pierwsze drukowane 3D, widziałem już dawno temu. Muszę przyznać, że to rozwiązanie świetnie się sprawdza, tworzy silnego, monolitycznego sandwicha ze schowanymi silnikami.

Silniki 2300kV 1806 oraz 12 Amper-owe regulatory z flashowanym firmwarem Bl Heli obsługującym OneShot125 zasilone z 4 celowego akumulatora LiPo, zapewniają tej lekkiej konstrukcji zupełnie przyzwoitego kopniaka. W przeciwieństwie do latania Racera 250, tutaj nie stwierdzisz po tygodniu latania, że ktoś źle dopasował silniki albo że coś tu jest za ciężkie.

Najmilszym zaskoczeniem było OSD z flashowanym KV-Team mod wraz z możliwością dokonywania zmian w ustawieniach przez OSD (Nie zwracajcie uwagi na to co wyświetla się na moich filmach, bo po ostatnich eksperymentach, zapomniałem załadować odpowiednią paczkę fontów. )

Zdecydowanie najsłabszym elementem całego zestawu jest bateria LiPo. 3s 1300 mAh 30C to podstawowa bateria do spokojniejszych lotów. I teoretycznie powinno to w zupełności wystarczyć. Ale w pierwszy akumulator, który wyjąłem z pudełka nie udało się ani razu naładować więcej niż 600 mAh, mimo i tak już obniżonego progu alarmu. Druga, którą dostałem po reklamacji niby ma swoją pojemność ale wyraźnie brakuję jej mocy. O wiele lepiej sprawuje się mniejszy Tatuu 1000 mAh ale 45C.

Model z całą pewnością do polecenia każdemu początkującemu i średnio zaawansowanemu pilotowi. Sprawia bardzo dużo radości za małe pieniądze i jest naprawdę odporny na krety i gałęzie. Teraz dostępny u Chińczyka w bardzo atrakcyjnej cenie – KLIK.